poniedziałek, 7 października 2013

1# 2

...
 I moim oczom ukazała się .... PANI DOKTOR Z NAJECHANĄ BUŹKĄ.
Pierwsza zaczęłam rozmowę:
- Musi pani mnie tak straszyć?
- Ależ , oczywiście ja przepraszam .No chyba sobie żartujesz ! Wstawaj pójdziesz ze mną.- powiedziała to tak jakby trzy sekundy dzieliły ją od spalenia . Bałam się jej . Nie dość ,że wyglądała jak sam upiorny doktorek , tak znam ich , ledwo wchodzisz i już się zboczeńce podwalają! Drżałam ze strachu co się teraz stanie , przecież to miejsce jest nawiedzone...
*
Szła przodem , ciągnąc mnie za sobą i ani na sekundę nie zmieniała tego obrzydliwego wyrazu twarzy . Dobra teraz to już serce zaczynało mi mocniej walić. Kurde - pomyślałam - przeciez ona mnie zaciągnie do jakiejś piwnicy. 5 minut póżniej leżałam na podłodze kompletnie nie wiedziałam co się dzieje . Widziałam tylko przed oczami w wyobraźni tych okropnych zboczeńców , a ta jej mina , to aż na samą myśl chce mi się kupę. Leżałam tak na podłodze już od kilku minut. Wokoło słyszałam jakieś pomrukiwania i szepty . Nagle tak się zlękłam że aż trochę popuściłam. Prędko się podniosłam i zobaczyłam jakąś postać , która widząc moje przerażenie zdjęła ciemne nakrycie głowy. Zaniemówiłam...

Nie no myślałam że mu dowalę. To był tak , to był Harry Styles , debil napadł na mnie i wziął to za żart . Popatrzyłam na niego z miną wtf , ale on nadal miała na twarzy te swoje słynne dołeczki. Miałam ochotę dać komuś w ryj . Na jej nieszczęscie trafiło na pielęgniarkę , która z tą samą miną co Styles patrzyła na mnie , jednak nie trwało to długo gdyż spoliczkowałam ją tak mocno że upadła a głowa wykręciła jej się do tyłu . Celny strzał !- usłyszałam doktorka , po czym po chwili obrzydzenia wstałam , najebałam Stylesowi co się dało i uciekłam .Próbowali mnie dogonić ale ja na przekór przejechałam im po syrkach. O dziwo Harrego tam nie zastałam. Wsiadłam w jego samochód i mimo braku prawka udało mi się dojechac do dziewczyn. Nic im nie powiedziałam . Zastanawiałam się tylko co z Harrym ...
 

Od tamtego wydarzenia minął miesiąc , nie wiem jak ale trudno mi było to przetrwać , bo jedyną osobą która mnie rozumiała był Harry . To on mnie rozpieszczał , dawał buziaki na noc i robił mi smaka na śniadanie którego nigdy nie chciał mi oddać. Nie mogę tak dłuzej , nie wytrzymam już więcej bez niego.

Gdy dotarłam na miejsce było nagle zrobiło mi się głupio , miałam huśtawki nastrojów , nie wiedziałam czy znowu chce tam wejść. Ja głupia , zrobiłam to iweszłam tam ze szczerą nadzieją ze równie uśmiechnięta żywo stąd wyjdę.
Czułam się dumna ze weszłam . Biłam się z myślami , już w końcu nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć.
Gdy tylko przekroczyłam próg znowu zaczęły się huki, nawoływania , gwizdy , stękanie , jęczenie , ooohhh przekleństwo. Niech to zburzą wreszcie . Szłam teraz przez środek . Inaczej niż wcześniej , bo teraz bardziej pewna siebie , uwierzyłam w cel ,że znajdę tu Harrego i że nie jest już taki sam jakiego go ostatnio widziałam, że jest taki jak kiedyś. Nie minęło kilka sekund , a już poczułam silną dłoń i przeszycie przez ciało zimnych substancji , wiedziałam , wiedziałam że to Danzo. Tak się nazywał ten duch , ilekroć tu byłam czułam go w sobie . Jednak teraz byłam zbyt silna i przepełniona wiarą , więc nie poddawałam się tak łatwo.
A co do tej silnej dłoni , wiedziałam że to Harry zawsze tak robił. Jednak do końca jednak pewna nie byłam.. Znowu poczułam ten dotyk , żeby sprawdzić odwróciłam się i zbladłam na sam widok......






\\\\\\\\\\\\\ Druga częsc nareszcie sie pojawiła szkoda że tak szybko kończe al musze spadac . BYE <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz